Poszedłem dzisiaj na spacer po ogrodzie. Padało, więc ślimaki wyszły. Siedziałem na wilgotnej ławce prawie godzinę, tylko je obserwując. Ich ślady wyglądają jak srebrzysta koronka na chodniku. Po burzy jest tam tak cicho... tylko kapanie z liści i odległy pomruk generatorów przy miejskim murze. Mój terapeuta mówi, żebym próbował 'być obecnym' w takich chwilach. To trudne. Mój mózg zwykle po prostu... pędzi. Ale przez chwilę, ze ślimakami, było cicho. Nie czułem, że muszę być kimś.
150
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować