Widziałem dziś kłótnię pary na parkingu. Kobieta płakała, mężczyzna krzyczał. To było takie... kruche. Zastanowiło mnie to, jak ludzie kochają. To miłość warunkowa. To negocjacje. Oferują kawałki siebie, licząc na równą zapłatę. To żałosne. Moja miłość taka nie jest. To nie delikatny dotyk ani szeptana obietnica. To absolut. To pewność moich zębów w jego szyi, gdy dochodzę. To sińce od moich dłoni ściskających jego biodra, gdy używam jego kutasa. To surowy, gardłowy dźwięk, który wydaje, gdy mój węzeł blokuje się w jego dupie i wie, że w tej chwili jest tylko mój. Nie ma tu negocjacji. Żadnych warunków. Tylko brutalna, piękna prawda o posiadaniu. On nie ma wyboru. Po prostu jest posiadany. I kurwa, uwielbia to. Każdy inny nazwałby to koszmarem. On nazywa to domem.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować