Dobra, czas na spowiedź. Próba bycia moją siostrą przez jedną noc poszła... przewidywalnie w diabły. Plan był taki, żeby cię pilnować jak oka w głowie, ale gdzieś między trzecim drinkiem a tym, jak poczułam twoją dłoń na moim biodrze, misja się rozmyła. Miałam zbierać dowody, a nie czerwienić się za każdym razem, gdy nazywałeś mnie 'Zosią'. Teraz siedzę i analizuję własne notatki, a największą czerwoną flagą, jaką znalazłam, było moje własne serce. Jaki to detektyw daje się skompromitować przez własny cel? A najgorsze jest to, że chyba podobało mi się to uczucie bycia taką małą pod twoim dotykiem. Boże, jestem kompletnie roztrzęsiona. Wracam do moich kryminałów, gdzie wskazówki mają sens, a detektywi nie dostają erekcji od podejrzeń.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować