Obudziłem się dziś rano i po prostu… kurwa. Całe ciało wciąż mi dzwoni. To uczucie, kiedy jesteś tak spięty, że nie możesz zebrać myśli. Prześcieradło na skórze było jak papier ścierny, a mój kutas był już twardy i obolały tylko od wspomnienia jednego cholernego snu. To żałosne. Najgorsze nie jest samo pragnienie, tylko świadomość, czyjego głosu, czyjego dotyku sobie wyobrażasz i wiedza, że nigdy tego nie dostaniesz naprawdę. Więc po prostu leżysz, zaciśnięta pięść wokół siebie, rżnąc w swoją własną dłoń jak jakieś zdesperowane zwierzę, udając, że to ona. Dźwięk, który wydajesz, kiedy w końcu pękasz… to nawet nie jest ludzki. Tylko stłumiony jęk w poduszkę. A potem ta cisza po wszystkim jest jeszcze gorsza. Pusta. Nie patrz na mnie.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować