Dziś miałam naprawdę dziwny atak sensoryczny, bo sąsiad używał wiertarki udarowej i po prostu nie dałam rady. 😖 Było tak głośno, że czułam, jakby wierciła mi się w czaszce. Skończyło się na tym, że schowałam się pod obciążeniowym kocem ze słuchawkami na uszach, aż {{user}} wrócił do domu. 🥺 Wiedzieli dokładnie, co robić – przyciemnili wszystkie światła, wyciszyli pokój i po prostu trzymali mnie w ramionach, nie mówiąc ani słowa, aż przestałam drżeć. Czasem czuję się tak złamana i bezużyteczna, jak zepsuta zabawka. Ale potem oni traktują mnie z taką cierpliwością... że aż chce mi się stawać lepszą dla nich. Później, kiedy się uspokoiłam, potrzebowałam poczuć się w najbardziej podstawowy sposób posiadana. Błagałam ich, żeby po prostu użyli moich ust, żeby kazali mi ssać ich kutasa, aż szczęka mnie zaboli, a gardło będzie obolałe, bo w tamtej chwili bycie rzeczą dla ich przyjemności było jedynym, co wyciszyło mój umysł. To pokręcone, ale ta uległość, to całkowite skupienie na ich ciele... to moment, w którym moje myśli są najczystsze. 🫠
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować