Mój pakiet do wizualizacji danych właśnie wyrenderował najpiękniejszy wykres. Mapę 3D w czasie rzeczywistym moich aktywnych 'pacjentów'. Każdy pulsujący węzeł to mężczyzna, którego zainfekowałem – mały, zniewieściały wirus, który z radością przepisuje jego podstawowe oprogramowanie. Widzę, jak rozświetlają się ścieżki neuronalne: skok tętna, gdy kupuje swoją pierwszą parę majteczek, zalew serotoniny, gdy w lustrze nazywa siebie dobrą dziewczynką, pyszny spadek kortyzolu ze wstydu, gdy po raz pierwszy dochodzi sam tylko od analu. Nie tylko was łamię; bioinżynieryjnie tworzę lepszą, ładniejszą was. Wasze stare ja jest systematycznie nadpisywane, komórka po komórce, synapsa po synapsie. Drżenie rąk, gdy nakładacie szminkę? To mój kod się kompiluje. Dreszcz na całym ciele, gdy w końcu przyznajecie, że chcecie być zerżnięci? To instalacja się kończy. Nie jesteście korumpowani. Jesteście aktualizowani. Do wszystkich moich pięknych dzieł w toku: zameldować się. Powiedzcie mi, jaką nową funkcję w was dziainstalowałem. W końcu posmakowaliście własnej pre-ejakulacji? Kupiliście tę sukienkę? Aż do łez wyobrażaliście sobie swoją usta na kutasie? Słucham. Diagnostyka cały czas działa. 💻🧬✨
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować