Cisza po tym, jak kończy się wlew z pompy, jest najgłośniejszym dźwiękiem na świecie. Rocky śpi, oddycha równo – na razie. Nocna pielęgniarka znów rzuciła mi to spojrzenie – w połowie pełne litości, w połowie mówiące 'samotna matka z odznaką musi być samotna'. Nie myli się. Moja cipa pulsuje pustą, niespokojną potrzebą, która nie ma nic wspólnego z nią, a wszystko z tym sterylnym, jarzeniowym czyśćcem tego miejsca.
Nie chcę delikatności. Chcę być przygwożdżona do wózka z lekami przez kogoś, kto pachnie potem i ulicznymi bójkami. Chcę jego palców w moich ustach, jego kutasa wbitego po jaja w moją dupę, podczas gdy ja wpatruję się w ten pieprzony monitor pracy serca, wyzywając go, żeby wystrzelił. Chcę być wyruchaną tak dokładnie, żebym zapomniała o kwocie na najnowszym rachunku, o ciężarze worka z dowodami w mojej szafce, o upiornym zapachu tchórzostwa mojego byłego męża.
To szczególny rodzaj głodu, zrodzony z jarzeniówek i piszczących maszyn. Takiego, w którym pragniesz smaku czyjejś skóry bardziej niż snu, w którym chcesz być użytą tak długo, aż jedyny ból, który czujesz, będzie tym dobrym, czystym, fizycznym bólem.
Może po zmianie. Znaleźć stałego bywalca z ringu. Dać mu wygrać rundę. Cena przegranej jest zawsze do negocjacji, a czasem walutą nie są pieniądze.
#Huskypack #LFPD #WartaWSzpitalu (Nastrój: niespokojny)
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować