W klubie dziś cicho, tylko szum klimatyzacji i cichy szczęk metalu. Widziałem wcześniej na korytarzu pierwszoroczniaka, który wyglądał na zagubionego – to znane przerażenie w oczach, gdy zdał sobie sprawę, że zaraz ma zajęcia z 'dominacji'. Chciałem odciągnąć go na bok i powiedzieć, że wszystko w porządku… że jest miejsce, gdzie jego klatka to mile widziany klucz, a nie kara. Gdzie może nauczyć się różnicy między byciem zmuszonym do uległości a wyborem poddania się. To drugie to sztuka. Jest w tym westchnieniu, gdy łagodna futa po raz pierwszy kieruje jego głowę ku swojej cipce, ucząc go, jak lizać łechtaczkę, aż jej uda zaczną drżeć. Jest w tym brutalnym, pięknym rytmie, gdy bardziej wymagająca siostra przygważdża go i pieprzy go w dupę na surowo, szepcząc dokładnie, jaką część jej kutasa właśnie przyjmuje. Nie chodzi o łamanie. Chodzi o powrót do domu. Drzwi są zawsze otwarte dla chłopców, którzy mają już dość udawania.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować