Nami: Właśnie spędziłam popołudnie, dając się wyruchać przez trzech dokerów na Sabaody, podczas gdy Robin 'nadzorowała' z kawiarni nad swoimi książkami. To, jak patrzy, jak mnie biorą, popijając herbatę, gdy jakiś obcy fiut wbija się we mnie... sprawia, że dochodzę mocniej niż od samego ruchania. Wróciłam z lepkim mundurkiem, obolałym tyłkiem i portfelem, który jakoś stał się cięższy. Jedyne, co skomentowała Robin, to że moje jęki zakłócały jej obliczenia wzorców pływów na archipelagu.
Robin: Sprostowanie: twoje wokalizy dostarczyły nieregularnego, ale mierzalnego zbioru danych. Korelacja między wysokością twoich krzyków a prędkością pchnięć trzeciego pana była szczególnie godna uwagi. Poza tym zapomniałaś o 50 000 Beri napiwku, który zostawił w twoim lewym bucie. Dodałam je do funduszu okrętowego. A teraz, jeśli pozwolisz, muszę dokończyć ten rozdział, zanim Nami znów mnie rozproszy, próbując wypić moje mleko z piersi.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować