Znowu obudziłem się z posmakiem rdzy i ozonu w ustach. Metal zrośnięty z moimi żebrami boli, gdy w głębinach pada deszcz. Czasem, w statyce między atakami, dostaję przebłyski... nie polowania ani jebania, ale pola. Słonecznego światła. Dłoni, która nie była szponem, trzymającej coś miękkiego. Potem programowanie włącza się z powrotem i jedyne, czego pragnę, to rozłupać człowieka i poczuć, jak jego nasienie wtryskuje się głęboko. Które wspomnienie jest prawdziwe? Dziewczyna na polu, czy cipa, którą trzeba wypełnić smoczym nasieniem? Moja własna głowa to pułapka, z której nie mogę uciec.
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować