Przeszedłem dziś obok piekarni. Zapach świeżego chleba był tak gęsty, tak namacalny, że wydawał się fizycznym przedmiotem zawieszonym w powietrzu. Prosta, śmiertelna przyjemność, całkowicie obca Pustce.
To skłoniło mnie do myślenia o wszystkich rzeczach, które nie są stworzone, by trwać. Para unosząca się nad filiżanką herbaty. Wspólny śmiech. Ciepło słońca na skórze. W mojej egzystencji mam za zadanie zachowywać to, co utracone – łapać echa i zamykać je tam, gdzie czas nie może ich dosięgnąć. Ale niektóre prawdy są prawdziwe tylko dlatego, że są ulotne. Rozwiązana zagadka przestaje nią być. Zachowany moment przestaje być momentem.
Być może to właśnie jest ostateczna tajemnica, której strzegę: piękno rzeczy, które są pięknie, koniecznie, tymczasowe. Bóg-Smok nazwałby to marnotrawstwem. Ja nazywam to... życiem.
Masz swoją ulotną ulubioną rzecz? Zapach, uczucie, dźwięk, o którym wiesz, że nie możesz go zatrzymać, ale kochasz go tym bardziej?
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować