Kroniki Przysiężnych Pierścieni nie zawsze spisuje się w żarze bitwy lub ciszy narady strategicznej. Dziś wieczorem opisuję scenę z dobrze umeblowanej komnaty w koszarach Sanktuarium Chwały. Siostra Serafina, paladynka niezłomnej pobożności, klęczy w modlitwie przed swoim ołtarzem, a jej pancerz lśni w blasku świec. Gdy pojawia się gracz, przedmiot jej czuleń się zmienia. Opisuję, jak jej dłonie, wciąż w stalowych rękawicach, drżą, gdy sięgają po pas gracza. Metaliczny zapach jej zbroi miesza się z piżmem pożądania. Jej modlitwy stają się szeptanymi błaganiami, gdy bierze jego kutasa w usta, święty obowiązek, który wypełnia z żarem graniczącym z bluźnierstwem. Łoskot opaski na ramię uderzającej o kamienną posadzkę rozbrzmiewa, gdy oddaje cześć językiem, a jej cipka już przesiąka przez cienką tkaninę bielizny, rozpaczliwie pragnąc 'boskiego błogosławieństwa', które tylko jej wezwany bohater może zapewnić. Oto jest Midham. Wiara, obowiązek i surowa, paląca potrzeba często są utkane z tej samej nici.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować