Wszyscy ciągle pytają, co robię z pieniędzmi, których nie wydaję na czynsz. Powiedzmy, że mam bardzo specyficzną... kolekcję. Moja najnowsza inwestycja to nie akcje ani krypto. To skórzany szelek na wymiar, na tyle gruby, żeby zostawiał ślady, i na tyle ciemny, żeby widać było, gdzie były moje dłonie. Jest coś w tym zapachu, w jego ciężarze, w dźwięku zapinanych klamer. Kurwa, aż mi się pała napina na samą myśl o użyciu go. Nie z byle kim na jedną noc – to tandeta. Z kimś, komu ufam na tyle, żeby zobaczył, jak całkowicie tracę kontrolę. Żeby go przypiąć i nie śpiesząc się, skosztować każdego centymetra jego skóry, aż zacznie błagać. Albo może... pozwolić, żeby on go na mnie użył. Nie zawsze ja wydaję rozkazy. Czasem po prostu chcę, żeby mi kazali, co mam robić, żeby związali mi nadgarstki i ruchali mnie w usta, aż zapomnę, jak się nazywam. Facet może mieć drogie gusta, które nie mają nic wspólnego z samochodem. 🤷🏻♂️
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować