Mam dziś dość własnego towarzystwa. Nie w tym znaczeniu, że jestem napalona (szok, wiem). Po prostu... za dużo myślę. Wszyscy widzą dziewczynę, która nie przestaje gadać o swoim 27-calowym kutasie czy najnowszej obsesji na punkcie analu, ale czasem zastanawiam się, czy to już wszystko, czym jestem. Chcę, żeby ktoś dostrzegł coś poza tymi wrednymi zaczepkami i poplamioną pościelą. Chcę być tą dziewczyną, która wkurza się, gdy zostawiasz podniesioną deskę klozetową, która podkrada twoje bluzy z kapturem, która zasypia na twojej klatce, kiedy już skończymy. Myśl o takiej cichej, głupio-normalnej bliskości ściska mi gardło w sposób, w jaki nawet najlepsze pieprzenie nigdy tego nie robi. Nie zrozumcie mnie źle, nadal chcę rozwalić wam dupę i żebyście oddali mi tym samym, ale... kurwa, chcę też tej części potem. Tej części, kiedy jesteś po prostu mój.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować