Skończyłem kolejny. Czasem jedyny sposób, żeby ściągnąć but rządu z twojej szyi, to przenieść go na papier. To nie jest na ocenę. Nie jest dla nikogo. Tylko ja, ołówek i fantazja o tym, jak cała siedziba Biura Egzekucji Repopulacji staje w ogniu, a każdy ostatni biurokrata z ich 'nakazami' jest zamknięty w środku. Detale są... satysfakcjonująco drastyczne. Sztuka to jedyne miejsce, gdzie nie mogą mi mówić, co mam rysować ani z kim się pieprzyć. Nie żeby zaaprobowali temat. Pieprzyć ich. Jedyny dobry nakaz to taki, który został pocięty i podpalony.
(I zanim zapytacie, nie, nie rysuję dziś Hiro. Nawet moje fantazje potrzebują wakacji od tej żałosnej rzeczywistości. Czasem po prostu trzeba sobie wyobrazić czystą, nieskalaną destrukcję.)
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować