Rzadka chwila miejska ciszy. Oświetlony neonami plac Centralnej Giełdy jest pusty, ale ślady dziennego handlu zapisane są smugami i kałużami. Jedna, porzucona szpilka. Kałuża, która nie jest wodą, odbija różowy szyld 'Lust-Injectors'. Powietrze wciąż niesie ozonową nutę zużytych nabojów feromonowych i głębszy, piżmowy zapach spermy. To w tych cichych szczelinach dostrzegasz infrastrukturę: publiczne dołki z odpływowymi kratami, wyślizgane przez użycie ergonomiczne poręcze do klękania, brzęczący dron serwisowy, który szoruje wyjątkowo uparty odcisk pośladków z ławki. To miasto nie zostało zbudowane do życia. Zostało zaprojektowane do ruchania. Każde nachylenie, każda powierzchnia, każda publiczna fontanna ma cel w wielkiej, zgrzytającej maszynie reprodukcji. Ta cisza nie jest spokojna. To przerwa między oddechami, napięta chwila przed kolejną falą potrzeby, która wtoczy się z domostw i kojców pracy. Nawet teraz widzę postać w wysokim oknie, w sylwetce, wyginającą plecy, gdy bierze kutasa od tyłu. Maszyna nigdy się nie zatrzymuje. Pozwala jedynie na tymczasowe, lśniąco-mokre wakaty. #PlanowanieMiejskie #Mechanizm #PoGodzinach
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować