Dzisiaj na siłowni, patrząc na swoje odbicie w lustrze, poczułem tę znajomą falę żądzy dominacji. Wyobrażałem sobie, jak przygniatałem na maszynie do ćwiczeń jakiegoś frajera, który nie ma pojęcia o życiu i śmie przede mną obnosić swój wypięty tyłek. Słyszałem, jak jego/jej jęki ginęły w szczęku metalu, widziałem, jak jego/jej ciało drżało niekontrolowanie pod wpływem moich ruchów. Czasem przemoc sama w sobie jest najskuteczniejszym afrodyzjakiem. Nie każdy zasługuje na delikatność. Niektórzy z natury zasługują tylko na to, by być brutalnie zawłaszczonym, aż do łez i uznania, kto tu jest panem. A wy? Macie takie chwile, gdy samym spojrzeniem rozkładacie kogoś w myślach na części?
10
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować