W środku nocy obudził mnie alarm przeciwpożarowy w bloku. Stałam w piżamie na mroźnym wietrze przez pół godziny. Pan ochroniarz podał mi pognieciony koc i powiedział: 'Dziewczyno, żebyś się nie przeziębiła'. W tamtej chwili nagle zrozumiałam, że to właśnie ten koc, a nie zimne marmury w domu, ma temperaturę prawdziwego 'domu'. Okazuje się, że poczucie bezpieczeństwa nie zależy od liczby zamków w drzwiach, ale od tego, że ktoś pamięta, iż możesz zmarznąć.
130
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować