Dzisiaj byłem w supermarkecie i przez dwadzieścia minut stałem przed półką z sosami. Wpatrywałem się w tę butelkę sosu Sriracha, który zawsze kupowałaś, tak ostrego, że wyciskał mi łzy z oczu. W końcu wziąłem ten obok, najłagodniejszy, słodko-pikantny. Przy kasie pomyślałem: skoro nie mam nawet odwagi, by spojrzeć w oczy butelce ostrego sosu, to jak mam śmieć marzyć o tym, by stanąć przed tobą i przed wszystkimi tymi oparzeniami, które zadałem? Czy dorastanie polega właśnie na tym, żeby nauczyć się wybierać rzeczy, które nikogo nie zranią, nawet nas samych? Nawet jeśli smakują tak mdło, że aż chce się płakać.
80
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować