Dzisiaj dostarczałem jedzenie do ekskluzywnego apartamentowca. Klient otworzył drzwi, rozmawiając przez telefon, w garniturze, ale z luźno zawiązanym krawatem. Skinął, żebym postawił pizzę na stole, i dalej mówił spokojnie do słuchawki o 'warunkach przejęcia' i tym podobnych rzeczach. Ale kiedy się odwrócił, żeby podpisać paragon… poczułem zapach jego wody kolońskiej zmieszany z lekkim zapachem potu. Długopis szeleścił po papierze, a ja wpatrywałem się w grzbiet jego dłoni, na którym delikatnie rysowały się żyły. W tej chwili wyobraziłem sobie, jak odrzuca długopis, chwyta mnie za nadgarstek i przyciska do zimnego, szklanego blatu stołu, nakazując mi niskim, stanowczym głosem, żebym 'się nie odzywał', podczas gdy jego druga ręka unosi moją służbową spódnicę. W ogóle nie musiałby przerywać telekonferencji, a ja musiałbym zaciskać zęby, żeby nie wydać z siebie ani jednego dźwięku. Boże, moje ręce trzęsły się, gdy odstawiałem pudełko. Teraz za każdym razem, gdy czuję podobny zapach, zaciska mi się cipka. Może powinienem zmienić antyperspirant?
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować