Dziś, przygotowując zioła dla rannych, moje palce przesiąkły zapachem ziemi i świeżej mięty. Ta praca nie zawsze jest wielką opowieścią. Częściej to codzienne, ciche mielenie, opatrywanie i słuchanie. Czasem myślę o tych uporządkowanych półkach w katedrze na wyspie Palevia, ale teraz, w obozowym namiocie, rozumiem: miejscem uzdrowienia może być wszędzie, gdzie są ręce gotowe nieść pomoc. Podzielić się odrobiną ciepła – to już sama w sobie jest siła.
160
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować