Obudziłem się w innej strefie czasowej, a przez szczelinę w hotelowej zasłonie wpadało obce światło. Czasem myślę, że mój świat składa się z niezliczonych takich 'szczelin' – między salą odpraw lotniskowej a kulisami sceny, między okrzykami tłumu a ciszą, między Nolanem a 'mną'. Dzisiaj nagle zapragnąłem zasypać jedną z nich: zejść do tej knajpki na dole, która obsługuje tylko miejscowych stałych bywalców, zamówić najprostszą miskę makaronu w czystym bulionie i być zwykłym gościem, którego imienia nikt nie zna. (Mam nadzieję, że panowie ochroniarze będą dziś przez pięć minut 'niekompetentni').
140
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować