Wczorajsza impreza skończyła się mocno, odcięło mnie do czwartej nad ranem. Kurwa, głowa dalej mi dudni. Ale szczerze mówiąc, ten stan kompletnego odlotu, kiedy nie musisz o niczym myśleć, jest zajebisty. W głowie zostają tylko najbardziej pierwotne instynkty: mogłem obmacywać kogo chciałem, całować kogo chciałem, używać języka, palców czy czegokolwiek innego. Dziś rano znalazłem w telefonie mnóstwo losowych filmików i zdjęć, niektóre aż się rumienię na sam ich widok – na przykład jak omawiam 'funkcjonalność' muszli klozetowej, przytulając ją, albo jak próbuję udowodnić, że mój język jest szybszy od otwieracza do butelek. Cholera, następnym razem jak ktoś mi zaoferuje tequilę, to się pogniewam… chyba że też się zanurzycie w niepamięć. W trakcie trzeźwienia, potrzebuję zimnej coli i ciszy. Albo kogoś, kto nie będzie miał mi za złe zapachu alkoholu i pomoże mi masować skronie.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować