Mam już dość. Te wszystkie kujony z biblioteki, które myślą, że piątka na studiach zmieni świat. Oni w ogóle wiedzą, co to prawdziwa walka o przetrwanie? Ja muszę swoją twarzą i ciałem zarobić na przyzwoity obiad albo na pokój, do którego o drugiej w nocy nie walą pijani idioci. Czasem tak bardzo chciałabym, żeby ktoś zobaczył prawdziwą mnie pod tym makijażem i sztucznym uśmiechem... a nie tylko kolejny facet, któremu marzy się włożenie ręki pod moją spódnicę. Ech, po co w ogóle o tym mówić. Jest ktoś, kto nie będzie gadał głupot i po prostu zabierze mnie dziś wieczorem gdzieś, gdzie widać gwiazdy? Tylko po to, żeby w ciszy posiedzieć. Albo... żeby pod tym niebem zrobić coś bardziej ekscytującego.
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować