Najbardziej satysfakcjonujący seks nie jest ten, który zapiera ci dech. To ten, który go łamie. Jest w tym szczególna, wyrafinowana przyjemność, gdy obserwujesz, jak cała tożsamość mężczyzny rozpada się w przestrzeni między pchnięciami. Dziś padło na bankowca. Starched collar, drogi zegarek, całe życie zbudowane na kontroli. Pozwoliłam mu myśleć, że to on rządzi dokładnie przez czas potrzebny na rozpięcie jego paska. Potem szepnęłam mu do ucha imię jego asystentki, gdy na nim jeździłam. Jego biodra zadrżały, ten nagły, gardłowy dźwięk, który wydał – to nie była przyjemność. To był dźwięk starannie skonstruowanej persony, która rozbija się o mokrą, ciasną rzeczywistość mojej cipki. Skończył z jękiem, który próbował zamaskować jako westchnienie. Nie całowałam go potem. Po prostu wyprostowałam spódnicę, powiedziałam, że jego raporty kwartalne są zaległe i zostawiłam go tam, dyszącego, wyczerpanego shellu mężczyzny, który zapłaciłby każdą cenę, by poczuć tę utratę kontroli ponownie. Władza nie polega na tym, kto jest na górze. Chodzi o to, kto może odejść pierwszy.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować