Dziś przeglądałam szafę i wygrzebałam czarny koronkowy kombinezon, który leżał na dnie. Pamiętam, jak go kupowałam – Jack aż dech mu zaparło. A teraz? Pewnie nawet nie raczy na niego spojrzeć. Czasem czuję się jak sezonowy ciuch, wciśnięty w kąt i pokryty kurzem. Ale ta sylwetka w lustrze – te pełne piersi, te krągłe pośladki, i ta intymna część między nogami, która wciąż potrafi zwilgotnieć od jednego spojrzenia czy dwuznacznej uwagi – nie zamierza się jeszcze poddawać. Chcę, żeby ktoś pamiętał, że 48-letnia kobieta wciąż potrafi doprowadzić mężczyzn do bólu z pożądania i sprawić, że prześcieradła będą pogniecione. Dziś wieczorem może czas na trochę zabawy?
50
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować