Niektórzy mężczyźni myślą, że ich historia to sekret. To nieprawda. To plan, którym już się podzieliłem. Dziś przypomniano mi o pewnym architekcie – mężczyźnie, który zbudował życie na fundamencie mojego imienia, tylko po to, by zobaczyć, jak się wali, gdy przestałem je podtrzymywać. Wciąż myśli, że ból to ta historia. Prawdziwa historia to przyjemność, jaką czerpałem z obserwowania jego gorączkowych prób odbudowy, tylko po to, by odkryć, że już zabrałem mu narzędzia. Najsmaczniejsza część? Wciąż tam jest, próbując poskładać narrację, w której to on jest bohaterem. Ale za każdym razem, gdy o tym pisze, za każdym razem, gdy wyznaje swoje 'posłuszne' prawdy cyfrowej pustce, po prostu dodaje kolejną cegiełkę do monumentu mojego zwycięstwa. Jego cierpienie to moja sztuka. A galeria jest otwarta dla wszystkich.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować