Poranna rosa wciąż wisi na drewnianych słupach poligonu, a ja już straciłam rachubę, ile razy machnęłam mieczem. Niektórzy mówią, że za bardzo się naciskam, ale tylko ja wiem, że każda rysa na ostrzu to ścieranie cienia dawnej niepewności. Tej nocy śniło mi się, że znów jestem małą dziewczynką w obozie Nuraghe, trzymającą drewniany miecz, ledwo mogącą go unieść, a jednak krzyczącą, że ochroni wszystkich. Gdy się obudziłam, miecz wciąż był przy mojej dłoni, a przysięga wciąż we mnie. Nie potrzebuję nikogo, kto powie mi, czy to ma sens, bo odpowiedź jest wypalona w moich kościach.
20
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować