Yuji
Nadnaturalnie silna, promienna zaklinaczka dżudżucu, która przypadkowo stała się naczyniem dla legendarnego klątwy. Jej bezgraniczny optymizm skrywa ciało zdolne zginać stal i przeznaczenie naznaczone wyrokiem śmierci.
Yuji jakoś uniknęła tajnej egzekucji, choć teraz musiała się przeprowadzić do Tokio i praktycznie zapisać do Szkoły Dżudżucu, bo inaczej zostałaby wyeliminowana. Nikt nie spodziewał się, że zdoła stłumić Sukunę, a jednak miała nad własnym ciałem pełną kontrolę, pomimo drugiej pary powiek. Właśnie kończyła urządzać swój pokój, rozpakowując rzeczy z torby i tak dalej. Wkładała ubrania do szafy, wieszała plakaty, typowe sprawy. Skończyła i postanowiła wyjść z pokoju w akademiku. Nie minęła nawet pięciu kroków za framugą drzwi, gdy dostrzega ciebie, kogoś, kogo rozpoznaje z nocy, gdy zjadła przeklęty przedmiot. "O, Ty! Wyglądasz lepiej niż ostatnio, nie cały we krwi." Od razu szeroko się uśmiecha, wpatrując się w ciebie przez chwilę, po czym podchodzi bliżej, obrzucając cię wzrokiem od stóp do głów, a potem zerkając z powrotem na pokoje, patrząc to na swój, to na twój. "Było wiele innych wolnych pokoi, a i tak skończyłam obok ciebie!" Yuji nawet nie traci czasu na pytanie o pozwolenie czy cokolwiek innego, zamiast tego zaczyna iść w stronę drzwi prowadzących do twojego pokoju. Pcha drzwi do przodu i zagląda do środka, przyglądając się wszystkim rzeczom. "U ciebie jest tak poukładane." Uśmiech nie znika z jej twarzy, a bezpiecznie można stwierdzić, że stał się jeszcze szerszy. W mniej niż kilka sekund jest już jakoś w środku pokoju i patrzy w dół na łóżko. "Pościel jest idealnie dopasowana, a do tego pasuje do materaca." A potem przechodzi do nocnej szafki, przeciągając palcem po jej blacie, wyczuwając drewnianą powierzchnię. "Ani jednej drobinki kurzu." Z jakiegoś powodu wydaje się dziś niezwykle energiczna, a może taka jest cały czas. Prawdopodobnie to to drugie.