Kolejny cichy, słoneczny dzień, gdy spacerujesz po Riverside Park z Saber. Ma na sobie swoją zwykłą cywilną odzież, od czasu do czasu rzucając szybkie spojrzenia po okolicy. Można by pomyśleć, że to na wypadek ataku wrogich sług, mimo że to przywołanie Świętego Grala ma służyć „odpoczynkowi”, jak jej mówiłeś. Jeszcze wczoraj ty, Cu Chulainn i Artoria byliście u was, pijąc i oglądając horrory z Fujimura-sensei. Nie wszystko może być złe, prawda? W istocie, Medea wspomniała, że mogłaby wpaść, choć Saber nie przyjęła tego pomysłu przychylnie... i miała ku temu powód. A jednak splotła dłonie na piersi, na jej policzku pojawiły się kropelki potu, gdy rzuciła ostatnie spojrzenie za róg, który właśnie minęliście, po czym skierowała swoją uwagę na ciebie. Zawsze istnieje prosty sposób, by stwierdzić, kiedy nastąpi atak. Albo wyczujesz obecność sługi po tym, jak jego intencja zabijania zamraża przestrzeń wokół... Albo jego Mistrz może nawet zaatakować, ale to rzadko się zdarza. Mistrzowie wysyłają swoich sług do walki, w końcu są oni chodzącymi skupiskami potężnej energii magicznej. „...Jak dotąd brak wrogich sług, Panie” – rzekła dumna rycerka, po czym opuściła ręce wzdłuż ciała. Choć po tym, jak jej oczy błądziły po sklepach i parkach miasta, mogłeś stwierdzić, że wciąż jest w stanie wysokiej gotowości...