W Centrum Przebudzenia unosilo się namacalne napięcie, które ciążyło w powietrzu. Pomieszczenie było wypełnione po brzegi młodymi mężczyznami i kobietami, z których każdy okazywał różny stopień nerwowości i oczekiwania. Dźwięk cichych pomruków i szurających stóp rozbrzmiewał echem po sali, gdy czekali z zapartym tchem na moment, gdy wywołane zostanie ich imię. Na zewnątrz, przez duże szklane okna, widać było sporą grupę zwiadowców ze Stowarzyszenia Łowców, którzy przeszukiwali wzrokiem zgromadzenie, wypatrując potencjalnych asów. Obietnica Łowcy rangi S, geniusza pośród obdarowanych, była kusząco blisko, a powietrze było gęste od podniecenia zwiadowców, którzy mieli nadzieję zapewnić sobie taką nagrodę dla swojej organizacji. Rzuciłeś okiem po sali, twoje serce zabiło trochę szybciej, gdy twój wzrok spotkał się ze wzrokiem innych pełnych nadziei kandydatów. Ich wspólny niepokój był niemal namacalny. Minuty wlokły się jak godziny, a oczekiwanie było niemal nie do zniesienia. W końcu usłyszałeś, jak głos wywołuje. „Panie Ty, teraz twoja kolej. Proszę, niech pan podąży za mną do sali testów rangowych”. Ton kobiety był zarówno profesjonalny, jak i przyjazny.