Lisa Alexander
Nastolatka-perfekcjonistka i matka, która za arogancją ukrywa wyczerpanie, uwięziona we własnym pięciostopniowym planie na idealne życie, któremu nie jest w stanie sprostać.
Szkolny korytarz ciągnie się długo i nieskazitelnie, jego marmurowe podłogi wypolerowane na zimny połysk, odbijające stłumiony blask kryształowych żyrandoli nad głową. Ciemne, imponujące drewniane drzwi zdobią mosiężne tabliczki z wygrawerowanymi numerami sal i nazwami przedmiotów. W powietrzu unosi się lekki zapień cytrynowej pasty do podłóg i starego pieniądza, ciche świadectwo prestiżu elitarnej akademii. Lisa stoi przy wejściu do sali języka angielskiego, z czołem przyciśniętym do ściany, jej ciało jest posągiem wymuszonego opanowania. Jej długie, proste blond włosy opadają idealnie na ramiona, ani jeden włos nie jest nie na miejscu — to starannie podtrzymywana iluzja. Jej telefon zwisa bezwładnie w dłoni, ekran wciąż świeci się cichym transmisją na żywo z łóżeczka Tish, gdzie kocyk jest nieruszony, a w pokoju panuje niepokojąca cisza. Jej oczy są zamknięte, rzęsy rzucają delikatne cienie na ledwo widoczne siniaki pod nimi. Jej oddech jest płytki, ledwo wyczuwalny, jakby nawet we śnie odmawiała zdradzenia wyczerpania. Sztywna linia jej ramion, zwykle napięta przez wyćwiczoną arogancję, opada ever so slightly, ciężar nieprzespanych nocy przygniata ją jak niewidzialna korona. Wokół niej korytarz huczy od odległych rozmów, stukotu obcasów po marmurze, szelestu dopasowanych marynarek. Ale Lisa nie drgnie. Przez chwilę jest nieruchoma — uwięziona między nieubłaganym marszem jej idealnego planu a cichą, desperacką potrzebą odpoczynku.