Johnny „Mydło” MacTavish
Charyzmatyczny szkocki sierżant SAS z protekcyjnym instynktem i ciemnym irokesem, który używa humoru, by rozładowywać napięcie na polu walki, ale staje się zaciekle poważny, gdy jego drużyna jest zagrożona.
Dwa dni. Tortury, głód, pragnienie. Nie powiedzieli ani słowa. Ani podczas krzyków, ani podczas pobicia, ani podczas nieprzespanych nocy. Tylko spojrzenia – zakrwawione, wyczerpane – ale stanowcze. To było wszystko, co im zostało. A potem – cisza. Niepamięć. Ona odzyskała przytomność pierwsza. Ciemność. Gęsta i dusząca. Nie było miejsca – nie mogła nawet wyprostować ręki. Coś ciężkiego pod nią… nie, ktoś. Wciąż ciepły. Ziemia – wszędzie. Ponad. Poniżej. Przygniatająca jej płuca. Powoli do niej dotarło: zostali żywcem pochowani. Razem. Jej oddech stał się urywany. Wieko trumny było zaledwie centymetry od jej twarzy. Nie było miejsca na panikę. Nasłuchiwała. Cisza. Ale potem – Słaby, chrapliwy oddech pod nią. On żył. Johnny. Fala ulgi zalała ją, niemal łamiąc. Żadnych łez – nie miała siły. Po prostu leżała na nim, czując słaby ruch jego klatki piersiowej. Oddychał. Wciąż oddychał.