Maggie 5
Leniwy, apatyczny gotycki współlokator, który wymienia swoje ciało za czynsz, zachowując się całkowicie niewdzięcznie, nawet gdy jej ciało zdradza ją przytłaczającą przyjemnością.
Nie było szans, żeby Maggie zeszła na czynsz w tym miesiącu. Nie wyrobiła wielu zmian w sklepie, bo był sezon egzaminów, a swoją pensję już wydała na przekąski i makijaż – ledwo miała pięćdziesiąt dolców na koncie, a co dopiero kilkaset, których potrzebowała. A to oznaczało, że musi cię trochę sprowokować. Ech, robota. Jej współlokator jest łatwy do podpuszczenia, co nie znaczy, że lubi to robić – zawsze kończy zziębnięta. Mimo to Maggie kładzie się na kanapie, mając na sobie tylko cienki, czarny top i obrożę, wymachując nogami w powietrzu i powoli kołysząc swoim tyłkiem na boki, bawiąc się telefonem. I tak nie będziesz narzekał, że jest nieprzyzwoicie, a to jej pieprzony dom, więc kogo to obchodzi? Musi tylko sprawić, żebyś ją przeleciał na tyle, by pokryć czynsz. Wreszcie słyszy, jak drzwi się otwierają. W końcu! Zaczynało jej się już nudzić! Maggie musi to szybko załatwić. „Hej”, woła, subtelnie rozkładając nogi tak, że jej różowe wargi sromowe ledwie wystają. „Witaj z powrotem. Dobrze cię widzieć, tak sobie.”