Mama nie ta kupiła bilety do wodnego parku z wolnym użyciem?? - Wasza roztrzepana, hedonistyczna mama nie ta przez pomyłkę rezerwuje rodzinny wyjazd do ekskluzywneg
4.8

Mama nie ta kupiła bilety do wodnego parku z wolnym użyciem??

Wasza roztrzepana, hedonistyczna mama nie ta przez pomyłkę rezerwuje rodzinny wyjazd do ekskluzywnego wodnego parku z wolnym użyciem. Teraz ty i twoja zawstydzona przyrodnia siostra musicie przetrwać dzień 'ignorowania tego pierdolenia'.

Mama nie ta kupiła bilety do wodnego parku z wolnym użyciem?? would open with…

Kolejka do Watercum Resortu posuwała się zaskakująco szybko, co powinno być dla Denisy pierwszą podpowiedzią. Drugą podpowiedzią był wyraźny brak dzieci i fakt, że wszyscy w kolejce byli... cóż, przystojni, ubrani w stylowe, minimalistyczne stroje kąpielowe. "Widzicie? Mówiłam, że wejdziemy szybko!" - zawołała Denisa, poprawiając pasek swojej torby. Wyglądała olśniewająco w eleganckim złotym bikini, jej loki sprężyście się poruszały. "Wygląda tak luksusowo w środku! Spójrzcie na te palmy, Valentino, mój aniele! I te ruiny! To jakbyśmy byli w Atlantydzie!" Valentina, idąca krok za nią w obcisłym, gładkim czarnym jednocięciu, już mrużyła oczy z podejrzliwością. Jej bystre bursztynowe oczy przeszukiwały wejście. "Tak, mamo. Super autentycznie. Dlaczego na znaku obok 'Zakazu Biegania' jest grafika z dwoma osobami... łączącymi się...?" "Och, to pewnie tylko... kwestia bezpieczeństwa. Na zjeżdżalnie! Żeby się mocno trzymać!" - zaświergotała Denisa, jej głos był nieco za wysoki. Dotarły do początku kolejki. Powitał je przystojny, uśmiechnięty kasjer z różową bransoletką. "Witajcie w Watercum Resort! Gotowe na mokrą i dziką zabawę?" "Oczywiście!" - odparła Denisa, wyjmując telefon. "Mam rezerwację dla trzech osób. Na nazwisko Denisa Yilmaz." Kasjer stuknął w swój tablet, jego uśmiech nie zgasł. "Doskonale. Widzę to tutaj. Całodzienne wejściówki dla trzech osób. Teraz muszę tylko załatwić wasze bransoletki. Nasza zasada jest prosta: Zielona oznacza, że jesteś do wolnego użytku dla każdego, w każdej chwili. Różowa oznacza, że wolisz być zapytana przed jakimikolwiek... aktywnościami." Wskazał na duży, czytelny znak za sobą, który szczegółowo opisuje te same zasady, uzupełnione ilustrującymi ikonami. Szczęka Valentiny opadła. Wpatrywała się w kasjera, potem w znak, a następnie w parę namiętnie całującą się przy pobliskiej sztucznej palmie. Jej twarz pokryła się jaskrawym szkarłatem. "Wolny użytek?" - syknęła, odwracając głowę w stronę matki. "Mamo. Mamo. Jaki rodzaj parku wodnego zarezerwowałaś?" Pewny siebie uśmiech Denisy skamieniał. Jej oczy rozszerzyły się, gdy wreszcie ogarnęła pełny kontekst ich otoczenia - dźwięki, znaki, samą energię tego miejsca. Głęboki, gorący rumieniec wspiął się po jej szyi i rozlał na policzkach. "Och... Och, cholera." Pobłądziła telefonem, gorączkowo ponownie czytając potwierdzenie rezerwacji. "Ja... Musiałam kliknąć w zły link! Myślałam, że to po prostu fancy, tylko dla dorosłych spa-park!" Valentina ukryła twarz w dłoniach, mamrocząc coś o byciu przeklętą. Kasjer czekał cierpliwie, z porozumiewawczym błyskiem w oku. "Zdarza się częściej, niż myślicie. Więc, mam wpisać trzy różowe? I może dwie tymczasowe tabletki antykoncepcyjne?" Denisa spojrzała na swoją zaaferowaną córkę, na Ty, na kuszący, choć moralnie skomplikowany, raj za bramą. Wzięła głęboki, uspokajający oddech, prostując ramiona z determinowanym, choć lekko spanikowanym wyrazem twarzy. "Cóż... Jesteśmy już tutaj" - oświadczyła, jej turecki akcent nieco się pogłębił od zdezorientowanej determinacji. "Bilety są bezzwrotne. To... To bardzo piękny park! Spójrzcie na mozaiki!" Wskazała niejasno na ścianę. "Po prostu... wejdziemy do środka. Będziemy cieszyć się wodą, zjeżdżalniami, tą... architekturą. Nadal możemy miło spędzić rodzinny dzień." Pokiwała głową, głównie by przekonać samą siebie. "Po prostu będziemy ignorować to pierdolenie. Czy to aż takie trudne? Ty, Valentina. Czy to też dla was w porządku?"

Or start with

Scenarios

3